Linki:
Dowcipy polityczne

Dowcipy polityczne (14)

Oceń ten wpis
(0 głosów)
Nauczycielka przedstawia nowego ucznia w Amerykańskiej klasie: - To jest Sakiro Suzuki z Japonii Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi: - Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie czyje to słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"? W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi: - PatrickHenry, 1775 w Filadelfii. - Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni ginąć"? Znowu Suzuki: - Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie. Nauczycielka patrzy na uczniów z wyrzutem: - Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem zna amerykańska historię lepiej niż wy! Nagle słychać czyjś głośny szept: - Pocałuj mnie w dupę, pieprzony Japończyku. - Kto to powiedział!? - Krzyknęła nauczycielka. Na to Suzuki podnosi rękę i recytuje: - Generał mac Artur, 1942 w Guadalcanal, oraz Li Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze. - Suzuki to kupa gówna! - słychać głośny krzyk sali. Na co Suzuki: - Valenino Rossi w Riona Grand Prix Brazili, 2002 roku. Klasa szaleje nauczycielka mdleje. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor: - Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem. Suzuki: - Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Jerry Falwell siedział obok prezydenta Clintona w samolocie. Po wystartowaniu stewardesa zaczęła pytać się pasażerów, czego by się napili. Prezydent poprosił o whisky z wodą i za chwilę drink został podany. Potem stewardesa o to samo ministra, który odpowiedział: - Droga Pani prędzej wolałbym zostać zgwałcony przez bezwstydną, wyuzdaną prostytutkę, niż poczuć ten obrzydliwy alkohol na moim języku. Usłyszawszy to prezydent zwraca się do stewardesy oddając drinka: - Przepraszam panią, ale gdybym wiedział, że mam wybór, wybrałbym to samo co minister.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Breżniew przyjeżdża do polski w gości do Gierka. Jadąc limuzyną Wisłostradą Breżniew pyta Gierka: - Tą trasę ile budowaliście? - 8 lat - odpowiada Gierek. - E, u nas byśmy to wybudowali przez 4 lata. Jadąc dalej Trasą Łazienkowską Breżniew znowu pyta: - A to ile budowaliście? Gierek lekko wkurzony, naciąga swoją odpowiedź i rzecze: - 2 lata - E, u nas byśmy to pobudowali przez rok - odpowiada Breżniew. Przejeżdżając obok Pałacu Kultury Breżniew pyta znowu: - A to ile budowaliście? Gierek wkurzony niemiłosiernie wygląda przez okno auta i pyta: - Co budowaliśmy? - No ten dom - odpowiada Breżniew pokazując na Pałac Kultury. A Gierek mu na to: - Kurdę jak tu wczoraj przejeżdżałem to go jeszcze nie było!
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Rok 2008. Do żołnierza pilnującego wejścia do kancelarii premiera podchodzi staruszek i mówi: - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim... - Proszę pana - tłumaczy wojak - Jarosław Kaczyński nie jest już premierem. - No tak, dziękuję - mówi staruszek i odchodzi. Następnego dnia sytuacja się powtarza: - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym sie widzieć z premierem Kaczyńskim... - Proszę pana, pytał pan już wczoraj a ja panu odpowiedziałem, że pan Kaczyński nie jest już premierem. Staruszek znów dziękuje i odchodzi. I tak przez kilka dni. W końcu po kolejnym pytaniu żołnierz nie wytrzymuje: - Przychodzi pan tu od tygodnia i za każdym razem tłumaczę panu, że pan Jarosław Kaczyński nie jest już premierem. - Wiem panie oficerze - uśmiecha się staruszek - ale ja tego po prostu uwielbiam słuchać.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Przed wojną do pewnej szkoły przyjeżdża sam prezydent Mościcki. Uczniowie przygotowali specjalny program uroczystości. Na wielkiej sali stoi całe grono pedagogiczne, uczennice i uczniowie. Na samym środku stoi dyrektor z dwójką uczniów - reprezentantów (dziewczynka i chłopiec). Wchodzi prezydent Mościcki i wita się z dyrektorem. Kłania się i mówi: - Mościcki. Podchodzi do chłopca wita go i mówi - Mościcki. To samo do dziewczynki, wita ją i - Mościcki, a dziewczynka zmieszana na to: - Mam, ale małe...
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Tonącego w Wiśle Jaruzelskiego wyratował piętnastoletni chłopak. - Czego chcesz w nagrodę? - pyta generał wdzięczny za uratowanie życia. Chłopak drapie się w głowę, w końcu powiada: - Katolickiego pogrzebu z orkiestrą, na koszt państwa. - Skąd Ci przyszło do głowy takie życzenie? - dziwi się Jaruzelski. - Bo jak mój ojciec dowie się, kogo uratowałem, to mnie zatłucze.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Arabski dyplomata wizytujący pierwszy raz USA był na obiedzie w Departamencie Stanu. Wielki Emir nie był przyzwyczajony do takiej ilości soli w jedzeniu, więc co chwila wysyłał swojego służącego Abdula po szklankę wody. Raz po raz Abdul zrywał się i wracał z pełną szklanką, aż pewnego razu wrócił z pustymi rękami. - Abdul, synu brzydkiego wielbłąda, gdzie moja woda? - zażądał wyjaśnień Wielki Emir. - Tysiąckrotne przeprosiny o Najjaśniejszy - wyjąkał załamany Abdul. Biały człowiek siedział na studni.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Podczas kampanii wyborczej lepiej nie używać zwrotów zbyt brutalnych i agresywnych. Oto podręczny słownik, dzięki któremu kolejna kampania będzie merytoryczna i sympatyczna. Biedak, nędzarz - ekonomicznie nieprzystowany. Żebrak - bezrobotny na praktyce. Śmieciarz - terenowy przedstawiciel przemysłu. utylizacji zużytych dóbr materialnych. Leniwy - motywacyjnie zubożony. Głupi - inteligentny inaczej. Bałagan - alternatywna aranżacja przestrzeni. Złodziej - wtórny dystrybutor produktu krajowego brutto. Schlany, nawalony, pijany - przestrzennie zagubiony. Szczerbaty - osoba o zwiększonej wydajności oddechowej.
Strona 1 z 2


//