Linki:
Dowcipy o cyrku

Dowcipy o cyrku (13)

Oceń ten wpis
(0 głosów)
- Wyobraź sobie, wczoraj w cyrku byłem świadkiem, jak lew pożarł swego pogromcę! Co za straszny dramat! - Rozumiem, kazano dopłacić wam za ten nadprogramowy numer? - Ależ nie... - To gdzie ten dramat?
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Hipnotyzer w cyrku wskazuje na jednego z widzów i mówi do publiczności: - A teraz zahipnotyzuję tego pana i każę mu zapomnieć wszystkie niemiłe sprawy. - Nie! - krzyczy mężczyzna z trzeciego rzędu. - On jest mi winien 500 złotych.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Fakir wracając od lekarza spotyka dyrektora cyrku: - I co powiedział panu lekarz? - Mam jakąś chorobę żołądka. Od dziś muszę przestrzegać diety. Wolno mi łykać tylko tłuczone szkło. Ale o gwoździach i szablach przez najbliższy miesiąc nie może być mowy!
Oceń ten wpis
(0 głosów)
W nadmorskim kurorcie panika. Wszyscy się pochowali, bo z cyrku uciekły dwa lwy. Poszły na plażę, usiadły nad brzegiem morza i jeden z nich mówi: - Zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Pełnia sezonu, a tu ani żywej duszy.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Na cyrkowej arenie odbywa się mrożący krew w żyłach numer. Artysta chwyta za grzywę największego lwa, wkłada swą głowę do jego paszczy, a potem jak gdyby nigdy nic wyciąga z kieszeni włóczkę i zaczyna robić na drutach. Po jakimś czasie wyjmuje swą głowę z paszczy lwa i pokazuje publiczności zrobiony na drutach szalik. Publiczność jest zachwycona, na arenę sypią się kwiaty. - Dziękuję - mówi artysta. A może ktoś z państwa potrafiłby to zrobić? Z trzeciego rzędu wstaje jakaś babcia i woła: - Ja! Z włóczki nie takie rzeczy już robiłam.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
Jasiu wraca ze szkoły z pokrwawionym nosem. - Co Ci się stało? - pyta mama. - To przez tego magika z cyrku, który podczas przedstawienia wyciągnął mi z nosa złotą monetę. - I zostawił Cię w takim stanie? - On nie. Po przedstawieniu moi koledzy szukali następnych monet.
Oceń ten wpis
(0 głosów)
W pewnej wędrownej trupie cyrkowej magik wyczarowywał z kapelusza jajka, kurę oraz koguta. Wkrótce trupa rozleciała się. Po kilku miesiącach bezrobotny magik otrzymał list z propozycją występów w innym cyrku. Odpisał: "Za późno. Numer zjedzony".
Oceń ten wpis
(1 Głosuj)
Kulturysta w cyrku wychodzi na arenę. W jednej ręce trzyma szklankę, a w drugiej cytrynę. Nagle tak mocno ścisnął cytrynę, że wycisnął całą szklankę soku. Patrzy z dumą na widownię i pyta: - Może ktoś z Państwa spróbuje? Z ostatniego rzędu wyszedł drobny człowieczek - metr pięćdziesiąt wzrostu, czterdzieści kilo wagi. Chwycił cytrynę, ścisnął... i wycisnął z niej dwie szklanki soku. Zdumiony kulturysta patrzy na niego i pyta: - Jak pan to zrobił?! - Panie, ja jestem komornik.
Strona 1 z 2


//